Instrukcje do medytacji spokojnego spoczywania (Shamata)

Instrukcje do medytacji spokojnego spoczywania  (Shamata)

polly_meditation

Lama Tsultrim Allione:

Shamata to w języku tybetańskim Szine. Szi znaczy „spokój” , a „ne” znaczy „przebywanie”. Jest to praktyka osiągania jednopunktowej koncentracji i dzięki temu wchodzenia w stan głębokiego spokoju. Przede wszystkim należy przyjąć odpowiednią pozycję, tak zwaną siedmiopunktową postawę. Możesz siedzieć na poduszce lub na krześle, oczy otwarte, wzrok skierowany ukośnie w dół, język dotyka podniebienia za górnymi zębami (jest tam rodzaj wybrzuszenia, więc język dotyka tuż za nim). Usta są lekko rozchylone.  Tył szyi w jednej linii z kręgosłupem, broda lekko cofnięta, tak żeby jabłko Adama nie było widoczne.  Łopatki rozluźnione, lekko puszczone, ale też trochę odciągnięte w tył, niczym małe skrzydła. Kręgosłup prosty jak stos złotych monet ułożonych jedna na drugiej. Dłonie mogą spoczywać na kolanach lub mogą być ułożone w tak zwanej mudrze Dhyani – dłoń jedna na drugiej, zwrócone wnętrzem ku górze, u kobiet lewa na prawej, u mężczyzn prawa na lewej; czubki kciuków stykają się. Mówi się, że pozycja lotosu jest pozycją idealną do medytacji. Ale możesz usiąść w półlotosie czyli pozycji bodhisattwy, ze skrzyżowanymi nogami, w siedzie japońskim lub po prostu na krześle. Wiele ludzi myśli, że jeśli nie siedzi na podłodze, ich medytacja nie będzie udana. Ale budda przyszłości jest przedstawiany właśnie na krześle, więc ty także możesz osiągnąć głębokie stany medytacyjne siedząc w ten sposób.

Gdy już usiądziesz w odpowiedniej pozycji, skupiasz się na oddechu.

Spróbujmy razem – przyjmij postawę, bądź świadomy swojego oddechu, ale nie zmieniaj go. Staję się świadoma, jak powietrze wchodzi i wychodzi przez nos. Wtedy zaczynam zauważać, że na końcu wydechu jest przestrzeń, otwartość, przestronność. Nie ma tam żadnej przerwy czy szczeliny w dosłownym znaczeniu,  jest potencjał świadomości przestrzenności. Staram się  utrzymać tę świadomość  przestrzeni przy kolejnym wdechu. Jestem jednocześnie świadoma oddechu i przestrzeni. I to nie tylko na końcu wydechu, to odczucie pozostaje ze mną, kiedy wdycham i wydycham powietrze. Na tym polega medytacja Shamata.

Podczas medytacji twój umysł będzie gdzieś błądził. Taka jest jego natura – umysł myśli, czuje, rozprasza się myślami o przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości. Gdy tak się dzieje, po prostu zauważ to i powróć do oddechu. Powiedzmy, że oddycham, jestem w przestrzennej otwartości i nagle zaczynam myśleć: „Ciekawe, ile czasu będę tak medytować” albo: „co będzie na lunch”. Gdy przychodzą dyskursywne myśli, zauważ je i bez strofowania siebie po prostu powróć do oddechu. Nie ma potrzeby nazywania tego „myśleniem” lub „rozproszeniem”, po prostu gdy tylko to zauważysz, wracasz do medytacji.

Czasami możesz się w medytacji niecierpliwić. W tym przypadku sugeruję, abyś najpierw dobrze się wyciszył. Takie wyciszenie  może potrwać 15 minut – dobrze jest wtedy ubrać się cieplej i nieco opuścić wzrok. Staraj się nie skupiać wzroku na niczym. Mimo że w medytacji oczy są otwarte, nie przynoszą informacji zwrotnej, nie wpatrują się w nic. To trzeba wyćwiczyć,  więc zanim ci się uda, spróbuj je po prostu świadomie rozluźnić. Jeśli zauważysz, że przedmioty zaczynają się poruszać, zmieniać kształt lub kolor, to znaczy, że utkwiłeś w czymś spojrzenie. Rozluźnij wzrok, by przedmioty były lekko nieostre.  Inną rzeczą, która może zdarzyć się w medytacji, jest senność lub „odpływanie”. W języku tybetańskim mamy na to określenie yingma. Yingma znaczy coś w rodzaju zagubienia się, więc jeśli poczujesz ten rodzaj odłączenia, zauważ i powróć do oddechu.

Medytacja Shamata jest tak naprawdę pozostawaniem w przytomnej obecności. Nasze umysły nie są do tego wytrenowane, nikt nas nie uczył, jak kontrolować umysł. Lubię używać określenia, że to nie my mamy myśli, ale nasze myśli mają nas.  W medytacji zaczynamy bardzo łagodnie dyscyplinować umysł. Przypomina mi to trenowanie konia. Źrebak nie jest przyzwyczajony, żeby wykonywać polecania lub być posłuszny, więc najpierw musisz nawiązać z nim kontakt. Za pomocą uzdy i liny starasz się, by zwrócił na ciebie uwagę. Nie robisz tego gwałtownie, powoli zachęcasz go, żeby biegał po padoku, i powoli zaczynasz poprzez linę czuć pysk konia tak samo jak on czuje ciebie. Podobnie jest z oddechem. Starasz się utrzymać uczucie obecności w umyśle, więc umysł wie, że tu jesteś, że ktoś stara się go zdyscyplinować. Ale jeśli pociągniesz linę za mocno, koń stanie dęba, przestraszy się, zatrzyma i straci zaufanie. Tak samo jest z umysłem, musisz traktować go jak dzikiego źrebaka, którego stopniowo oswajasz.  Stopniowo sprowadzasz go do jednopunktowej świadomości, którą będziesz mógł rozszerzyć na dłuższy czas. To jest proces.

Drugą ważną rzeczą, kiedy zaczynasz praktykę shamaty, jest ustalenie czasu medytacji. Możesz sobie nastawić timer lub zegar w telefonie.  Ale gdy już ustalisz sobie czas, nie zmieniaj tego, nie myśl: „jestem za bardzo rozproszony, lepiej już zakończyć medytację”.  Zdecyduj: „będę medytować 15 minut,  10 lub 5” i trzymaj się tego. Dobrze jest medytować o określonej porze dnia, a najlepiej rano, po wstaniu z łóżka. Odkładanie praktyki na wieczór często kończy się tym, że wychodzisz gdzieś z przyjaciółmi  lub jesteś zmęczony. Ważne, aby praktyka była regularna. Jeśli to możliwe, wyznacz w domu stałe miejsce do medytacji, ale to nie jest najważniejsze, możesz siedzieć gdziekolwiek. Do praktyki Shamaty nie potrzeba żadnych pomocy ani rekwizytów. Możesz to robić w pociągu lub autobusie w drodze do pracy. Nie zalecałabym jednak medytacji, kiedy siedzisz za kierownicą, bo podczas prowadzenia auta należy skupić się na prowadzeniu auta. Ale gdy tylko masz trochę czasu, możesz praktykować medytację.

 

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.